Jest taki element ekwipunku myśliwskiego, o którym prawie nikt nie pisze. Nie znajdziesz go w katalogach producentów broni, nie zobaczysz w reklamach optyki. A jednak bez niego polowanie z podchodu - to prawdziwe, wymagające, dające satysfakcję - jest znacznie trudniejsze, niż być powinno. Mowa o pastorale.

Pastorał to po prostu kij z rozwidleniem na końcu. Nic więcej. Podpiera broń podczas celowania, gdy nie ma naturalnego oparcia - pnia, gałęzi, ambony. Prosty, tani, często wykonany własnoręcznie. A mimo to przez wielu myśliwych niedoceniany.

Dlaczego podpórka ma znaczenie

Polowanie z wolnej ręki - bez podparcia - wygląda inaczej, niż pokazują to filmy. Broń nie stoi nieruchomo. Nawet doświadczony strzelec ma drżenie rąk, które przy dużym powiększeniu zamienia się w wyraźne "tańczenie" krzyża lunety po celu. Na 100 metrach to kilka centymetrów. Na 150 - kilkanaście. Na 200 - kilkadziesiąt.

Do tego dochodzą emocje. Spotkanie z rogaczem na podchodzie to nie strzelanie do tarczy. Serce wali, ręce drżą, oddech się zatrzymuje. W takich warunkach strzał z wolnej ręki na większy dystans jest po prostu ryzykiem. A w łowiectwie ryzyko oznacza postrzałek - zwierzę, które uciekło ranne, cierpi i najczęściej przepada.

Pastorał rozwiązuje ten problem. Nie dlatego, że jest technologicznie zaawansowany - wręcz odwrotnie. Dlatego, że jest. Prosty kij wbity w ziemię daje podparcie, którego brakuje. Stabilizuje broń, pozwala na spokojne wyprowadzenie strzału, zwiększa precyzję.

Jak to działa w praktyce

Strzelanie z pastorału jest proste, ale wymaga wprawy. Kij wbija się w ziemię pod odpowiednim kątem - tak, żeby rozwidlenie znalazło się na wysokości, na której naturalnie opiera się broń. Najczęściej przed chwytem, w okolicy łoża.

Strzelec stoi w lekkim rozkroku albo klęka. Lewą ręką opiera się o kij, prawą kontroluje chwyt i spust. Broń spoczywa na rozwidleniu - nie jest do niego przymocowana, tylko na nim leży. To daje swobodę ruchu przy jednoczesnej stabilizacji.

Kluczowa jest szybkość. W podchodzie pastorał trzeba mieć zawsze pod ręką - w lewej dłoni razem z bronią, albo w specjalnym uchwycie przy pasie. Gdy pojawia się zwierz, wbicie kija i złożenie się do strzału zajmuje kilka sekund. Jeśli pastorał jest schowany w plecaku - za późno.

Jaki pastorał wybrać

Pastorały dzielą się na kilka typów - od najprostszych po skomplikowane konstrukcje. Ale w praktyce im prostszy, tym lepszy.

Pojedynczy - kij z rozwidleniem na końcu, podpierający broń w jednym punkcie. Lekki, cichy, wygodny. Do polowania z podchodu - na dziki, rogacze, drapieżniki - w zupełności wystarczy. Nie klekocze, nie brzęczy, zmusza do koncentracji.

Podwójny - dwie podpory połączone u góry, stabilniejszy, ale cięższy i mniej mobilny. Sprawdza się tam, gdzie pastorał może stać rozstawiony i czekać na okazję - na zasiadce, na wab, na rykowisku. W podchodzie jest już uciążliwy.

Potrójny i bardziej rozbudowane - większa stabilność, ale też większa waga i hałas. Używają ich głównie początkujący, którzy nie potrafią opanować drżenia rąk. Dla doświadczonego myśliwego to zbędny balast.

„Rusztowania" - teleskopowe, aluminiowe konstrukcje z wieloma wspornikami - wyglądają efektownie, ale w praktyce nie dają przewagi nad zwykłym kijem. A gdy po długim dniu polowania dźwiga się broń, lornetkę, latarkę i stołek, każdy dodatkowy gram przeszkadza. Prostego patyka można wrzucić w krzak i wrócić po niego za tydzień. Zgubienie drogiego sprzętu boli inaczej.

Z czego zrobić pastorał

Najlepszym materiałem jest leszczyna. Kij o grubości kciuka jest lekki, sprężysty, wytrzymały. Leszczyna rośnie wszędzie - w lasach, przy drogach, na skrajach pól. Znalezienie odpowiedniego kija to kwestia jednego spaceru.

Alternatywą jest bambus. Kije bambusowe można kupić w markecie ogrodniczym za kilka złotych. Są lekkie, mocne, mają przyjemną estetykę. Z dwóch takich kijków można w kilka minut zrobić pastorał podwójny.

Można też użyć innych materiałów - derenia, jarzębiny, dębu. Ważne, żeby drewno było twarde, sprężyste i najlepiej z naturalną korą, która stanowi ozdobę pastorału.

Jak zrobić pastorał krok po kroku

Krok 1: przygotowanie materiału. Wybierz kij w miarę prosty. Jeśli ma lekkie skrzywienie, można je zniwelować, przeginając kij w kierunku przeciwnym - świeża leszczyna łatwo się prostuje. Potem połóż kij w suchym miejscu albo na słońcu. Leszczyna schnie szybko - po kilkunastu dniach masz gotowy surowiec.

Krok 2: oczyszczenie. Po wyschnięciu oczyść kij z małych sęczków. Delikatnie, nożem, żeby nie uszkodzić kory. Kora to główna ozdoba pastorału - nie zdejmuj jej, nie szlifuj całej powierzchni. Wycinaj tylko to, co wystaje.

Krok 3: długość. Ustal długość kija. Rozwidlenie powinno znaleźć się na wysokości oczu, gdy kij stoi na ziemi. Dla osoby o wzroście 175-180 cm oznacza to zwykle 170-180 cm.

Krok 4: rozwidlenie. Można je zrobić na kilka sposobów. Najprościej - znaleźć kij z naturalnym rozwidleniem. Klasyka myśliwska - wykorzystać kawałek zrzutu poroża, twardy i wytrzymały. Alternatywa - wyrzeźbić rozwidlenie z drewna, w kształcie procy, i owinąć paskiem cienkiej skóry.

Oba elementy - kij i rozwidlenie - łączymy mocną śrubą do drewna. Sprawdzą się samogwintujące śruby do betonu z obciętym łbem. Dodatkowo warto posmarować łączone powierzchnie mocnym klejem epoksydowym - żeby połączenie było trwałe i nie obluzowało się po latach.

Krok 5: dolna końcówka. W dolnej części warto zamocować końcówkę - na przykład grot z poroża jelenia. Poprawia stabilność na grząskim podłożu, ułatwia wbicie w ziemię i dodaje pastorałowi charakteru. Alternatywa to gumowe albo skórzane kółko, które zapobiega zapadaniu się kija w miękkim gruncie.

Wariant szybki - z bambusa

Jeśli nie chcesz bawić się w obróbkę leszczyny, możesz zrobić pastorał z dwóch kijków bambusowych kupionych w markecie ogrodniczym. Koszt - kilka złotych za sztukę. Kijki spinamy u góry kawałkiem gumki albo rzepem - i mamy pastorał podwójny. Lekki, składany, można go nosić w plecaku i rozłożyć w kilka sekund.

Dwie historie z życia

Historia pierwsza. Strzelałem kiedyś do lisa na mocno zarośniętych łąkach. Po strzale zwierz przepadł w gęstej trawie. Podszedłem powoli, ale nie mogłem go znaleźć - nie miałem psa. Rozgarniałem trawy pastorałem i natrafiłem na leżącego lisa. Całe szczęście, że sprawdziłem, czy jeszcze żyje, przy pomocy kija, a nie ręki. Lis po dotknięciu natychmiast wbił kły w pastorał i trzymał, szarpiąc z furią. Zdążyłem zdjąć broń z ramienia i dostrzelić go. Strach pomyśleć, co by było, gdybym próbował wyciągnąć go rękami.

Historia druga. Wychodziłem kiedyś na podchód bez pastorału. Wtedy miałem okazję do strzału na dystans, który z wolnej ręki nie gwarantował sukcesu. Nie strzeliłem - i dobrze, bo wątpliwości są zawsze argumentem przeciw strzałowi. Ale do dziś pamiętam to uczucie bezsilności. Od tamtej pory pastorał chodzi ze mną zawsze.

Dlaczego to ważne

Pastorał to nie tylko narzędzie. To wyraz odpowiedzialności. Strzelanie z podparcia oznacza mniej postrzałów, mniej cierpienia zwierząt, wyższą skuteczność. Myśliwy, który używa pastorału, pokazuje, że traktuje łowiectwo poważnie, że szanuje zwierzynę i nie ryzykuje niepotrzebnie.

Dlatego najlepsi myśliwi mają zwykle kilka pastorałów - ustawionych w stojaku, gotowych do użycia. Robią nowe co roku, obdarowują nimi kolegów, przekazują dalej kulturę łowiecką. Ręcznie wykonany pastorał jest rekwizytem osobistym - przynosi szczęście, przypomina o ważnych łowach, o miejscach, o ludziach.

Zachęcam wszystkich myśliwych - zwłaszcza tych, którzy polują z podchodu - do wykonania własnego pastorału. Niech to będzie kij, którego używacie przez lata, którego dotyk znacie na pamięć, po który wracacie, gdy zostawiacie go pod drzewem. Taki pastorał staje się częścią myśliwskiego rzemiosła - i częścią własnej historii.