Bączki, antabki, strzemiączka — drobne elementy metalowe, o których myśliwy przypomina sobie zwykle dopiero wtedy, gdy coś zaczyna brzęczeć. A przecież to właśnie one pozwalają nosić broń wygodnie przez cały dzień polowania: przewieszoną przez ramię, pewnie trzymaną, niewidoczną w rękach. Bez nich broń trzeba by nosić w dłoniach od świtu do nocy.

Problem w tym, że bączek potrafi też zepsuć wszystko. Wystarczy najmniejszy luz, żeby w nocnej ciszy nad owsiskiem zabrzęczał jak dzwonek — i spłoszył dzika, na którego czekało się godzinami.

Jak powstawał bączek — od kucia do oksydy

Jeszcze do niedawna rusznikarze sami wytwarzali bączki — do budowanej przez siebie broni albo do tej, która trafiała do nich do remontu. Dziś takie podzespoły przeważnie kupuje się gotowe: precyzyjne odlewy ciśnieniowe, wytwarzane na masową skalę jak niemal wszystko w obecnych czasach.

Samodzielne wykonanie bączka było procesem trudnym. Składało się z wielu operacji wymagających specjalistycznego sprzętu i niemałej wiedzy:

  1. Kucie na gorąco — przy użyciu młota mechanicznego i specjalnych matryc, które z rozgrzanego do czerwoności stalowego pręta odciskały wstępny kształt bączka.
  2. Wycinanie — z przekutego płaskownika, przy pomocy prasy z wykrojnikiem.
  3. Wyżarzanie — rozgrzanie do czerwoności w piecu hartowniczym i pozostawienie na kilkanaście godzin, żeby elementy bardzo wolno wystygły. Struktura krystaliczna metalu zmieniała się wtedy z bardzo drobnej na grubszą, twardość się ujednolicała — co pozwalało na dalszą obróbkę.
  4. Wykrawanie środka — miejsca, przez które przechodzi pasek.
  5. Prostowanie — po kuciu, okrawaniu i wykrawaniu surowy bączek jest krzywy we wszystkich płaszczyznach. Prostowanie odbywało się w specjalnym narzędziu, pod dociskiem prasy ok. 20 ton.
  6. Frezowanie nacięcia pod główkę śruby i wiercenie otworu pod śrubkę mocującą — w trzech operacjach, trzema wiertłami — oraz gwintowanie.
  7. Śruba z główką i otworem — toczona na tokarni, frezowana i wiercona. Do tego toczenie śruby-ośki bączka i nacinanie rowka pod śrubokręt.
  8. Wykańczanie — pilnikami i papierami ściernymi, polerowanie, pasowanie, żeby części przylegały idealnie i nie miały luzów.
  9. Oksydowanie — i dopiero wtedy bączek można zamocować w kolbie strzelby.

Proste? Jasne — jak się o tym czyta albo ogląda fotografie. W rzeczywistości proces wykonania zwykłego bączka obejmuje wiele żmudnych, skomplikowanych prac rusznikarskich.

Dlatego przeciętny rzemieślnik nie robi bączków samodzielnie — kupuje gotowe. W dobrych pracowniach wykonuje się je jednak nadal, choćby po to, żeby nauczyć adeptów posługiwania się narzędziami. Uczeń rusznikarski podczas praktyki nie wykonuje młotka czy cyrkla jak w szkole zawodowej dla ślusarzy — wykonuje bączki, obejmy do lunet, montaże lunet (hakowe, wózkowe i wiele innych). I właśnie w tych drobnych elementach tkwi prawdziwa wartość obróbki ręcznej.

Brzęczący bączek — historia z owsiska

Wyobraź sobie: myśliwy siedzi na zwyżce przy owsisku. Noc, cisza jak makiem zasiał. Stary, dobry dryling spoczywa w pełnej gotowości bojowej na kolanach. Naraz pojawia się duży odyniec. Wyszedł niespodziewanie i bezszelestnie jak duch — nie dalej niż sześćdziesiąt metrów. Myśliwy powoli unosi broń do strzału…

I wtedy — ledwie słyszalnie — zabrzęczał bączek, który miał znikomy luz.

Co było dalej, nie trzeba pisać. Każdy myśliwy wie. A kto nie wie — niech sprawdzi, jak brzmi dzik za uszami sto metrów dalej.

Jak pozbyć się luzu

Najprostszy sposób na brzęczący bączek? Owinąć go gumką do włosów — „frotką" pożyczoną od córki, narzeczonej albo teściowej. Działa. Może nawet ma działanie magiczne, choć tego nie sprawdzono.

Lepiej jednak usunąć luz raz na zawsze, zamiast stroić dryling w damskie akcesoria. Klasyczny bączek z mostkiem — najczęściej spotykany w broni myśliwskiej — naprawiamy tak:

  1. Wykręcamy ośkę bączka małym, mocnym śrubokrętem.
  2. Mocujemy bączek w imadle z okładzinami ochronnymi (żeby go nie pokaleczyć).
  3. Przecinamy mostek wąskim brzeszczotem piłki włosowej do metalu.
  4. Składamy z mocniejszym dociągnięciem śrubki — po przecięciu mostka szczelina „domknie się" i luz zniknie.

Przy okazji sprawdzamy stan śrubki — czy nie jest wytarta i czy przez długotrwały luz nie wytarła otworu w główce śruby (na kolbie) albo w główce sztabki (na lufach). Jeśli tak — trzeba otwór wytulejować (wstawić tuleję redukcyjną) albo rozwiercić go na większy.

Średnice i tolerancje

Najczęściej spotykane ośki mają średnicę 3,5 mm i taki gwint — w broni niemieckiej. W rosyjskiej zdarzają się śrubki-ośki 3,0 mm. Rozwiercać otwory można maksymalnie do 4,0 mm.

Smarowanie — klucz do długiej żywotności

Przy czyszczeniu broni zawsze smarujemy bączki, żeby się nie wycierały. I sprawdzamy, czy śruby-ośki się nie luzują. Wtedy żywotność bączków jest bardzo długa.

Do smarowania najlepiej używać oleju przekładniowego 80/90 — takiego, jakiego używa się w samochodach. Można go kupić na każdej stacji wymiany oleju za ok. 20 zł za litr. Taka ilość wystarcza na potrzeby kilku sztuk broni przez sto lat.

Oleje o tak wysokiej lepkości bardzo dobrze trzymają się mechanizmów i niwelują tarcie niemal do zera. Są godne polecenia również w innych mechanizmach — za wyjątkiem mechanizmów odpalających. Na mrozie gęstnieją, co może negatywnie wpłynąć na odpalenie naboju.

Montaż nowoczesnych bączków uniwersalnych

W ostatnich latach weszły w użycie masywne bączki uniwersalne, które można samodzielnie zamontować. Oto jak to zrobić:

  1. Wiercimy otwór w kolbie o średnicy nieco mniejszej niż śruba bączka (o jakiś 1 mm).
  2. Nawiercamy na głębokość ok. 4 mm wiertłem o średnicy równej średnicy śruby — żeby wkręcana śruba nie wyłupała ścianek otworu, co popsułoby estetykę osady.
  3. Wkręcamy bączek.

Gdzie umiejscowić bączek na lufie?

Drugi bączek mocujemy na lufie w miejscu, które najlepiej określić eksperymentalnie — zakładając obejmę „na sucho".

  • Za nisko (za blisko nakładki) — strzelba będzie odchylać się lufami do tyłu. Bardzo przeszkadza.
  • Za wysoko — broń będzie „wisieć", źle „leżeć" na ramieniu, trudno będzie szybko złożyć się do strzału. Może też cisnąć lufami w okolicy łopatki i stwarzać poważny dyskomfort.

Klejenie obejmy

Gdy ustalimy punkt mocowania, miejsce usytuowania bączka przemywamy acetonem (odtłuszczenie) — podobnie obejmę. Następnie lekko smarujemy powierzchnię przylegania obejmy do lufy mocnym klejem epoksydowym. Nadmiar kleju, po skręceniu i ustawieniu, dobrze wycieramy wilgotną szmatką.

Skręcamy najpierw śrubkę główną bączka, a następnie kontrę — śrubkę z otworem na osi bączka.

Nie polecam preparatów do zabezpieczania śrub przed wykręceniem. Nie nadają się do stosowania w rusznikarstwie. Sprawdzony od lat klej to „UHU plus 300 kg epoxy" — stosowany w renomowanych rusznikarniach na całym świecie. Aby zluzować bardzo mocne połączenie tym klejem, wystarczy podgrzać je do ok. 90°C — na przykład w gorącej wodzie.

Bączki odpinane

Bączki odpinane mają jedną dużą zaletę — można je szybko odpiąć razem z paskiem. Na ambonie warto zdjąć pas z broni, żeby w ciemnościach nie zaczepił się o kolana towarzyszki łowów i nie spłoszył zwierzyny. To drobiazg, ale w praktyce bardzo się przydaje.